Książkę Laurenta Gaude „Słońce Scortów” pożarłem zachłannie nie mogąc się od niej oderwać. Opowiada o losach rodziny Scortów mających swoje korzenie gdzieś na południu Włoch. Gdy ją czytałem przyszedł mi na myśl Flaubert i jego wspaniała powieść „Salambo”. Nad każdą z nich praży bezlitośnie słońce i bohaterowie muszą wręcz wyżebrać resztki sił, aby móc działać. To piekące słońce czuć niemal na każdej stronie. Miejscami jest ono tak gęste, że trzeba natychmiast szukać cienia, aby nie postradać zmysłów.

Gaude zachwyca plastycznością obrazu połączoną z dobrze opowiedzianą historią. Przeczytajcie króciutki fragment: „Czy w grę wchodzi sklep, pole czy też łódź rybacka, istnieje niejasna więź między człowiekiem a jego narzędziem pracy, mieszanina szacunku i nienawiści. Człowiek się o nie troszczy. Krząta wokół niego, wykonuje tysiące prac, a nocą klnie, na czym świat stoi. Ono zaś go wykańcza. Łamie. Kradnie niedziele i życie rodzinne, lecz za nic w świecie nikt nie chce go porzucić”.

Życie rodzinne i często niewidoczne więzy międzypokoleniowe to kolejny ważny fundament książki. To w rodzinie jest siła, aby kolejne pokolenia mogły osiągać coraz więcej, jak podsumowuje autor: „Odwieczne pragnienie by zjeść całe niebo i wypić gwiazdy…”. Aby to osiągnąć: „Tak. Niech tak się stanie. Niech każdy porozmawia choć jeden raz w życiu. Z siostrzeńcem lub bratanicą. Przekaże, co wie, nim odejdzie na zawsze. Choć jeden raz porozmawia. By dać drugiemu radę, by coś ważnego przekazać. Niech porozmawia. By różnić się od bydlęcia, które żyje i zdycha pod milczącym słońcem.”.

To, że umieramy jest czymś normalnym. Wręcz oczywistym. Przyroda również umiera, aby móc się odrodzić. A jednak jeśli nie pozostawimy po sobie kolejnych pokoleń, wtedy śmierć będzie ostateczna. „Drzewa oliwne są wieczne. Ale oliwki żyją krótko. Dojrzewają i psują się. Jednakże rodzą się rok po roku, regularnie, w nieskończoność. Każda z nich jest inna, ale ich łańcuch nie ma końca. Mają ten sam kształt, barwę, dojrzewają w tym samym słońcu i mają ten sam smak. Tak, oliwki są wieczne. Tak jak ludzie. To nieskończone następstwo życia i śmierci.”.

Moi kochani, „Słońce Scortów” jest idealnym pomysłem na wakacyjną lekturę.

Artur Żak