Aby w milczeniu Boga odnaleźć Boga, trzeba mieć wiarę tak nieskalaną jak dziecko, albo tak heroiczną, jak Hiob. Wszystko „pomiędzy” w milczeniu Boga odkrywa trwogę i nicość własnej egzystencji. Kiedy Bóg milczy, walą się wszystkie zmurszałe fundamenty. Każda szczelina zamienia się w przepaść, a każdy kamyczek przygniata ciężarem beznadziejności. Książka Shusaku Endo „Milczenie” zmusza do zastanowienia się, czy moja wiara jest dostatecznie silna, aby znieść milczenie Boga – pisze Artur Żak.

Czy jestem gotowy na męczeństwo? Czy gdyby przyszło mi żyć w czasach prześladowań, albo, gdybym zamiast w Polsce urodził się chrześcijaninem w Pakistanie, czy miałbym dość sił, aby nie wyrzec się swojej wiary? W czasach pokoju łatwo głosić wierność Chrystusowi. Gdy widmo śmierci lub tortur zagląda w oczy, a szczególnie, gdy tortury mają spotkać naszych najbliższych, duszę wypełnia strach. Jakże trudno wtedy dochować wierności! Jeden z bohaterów książki, Japończyk Kichijiro, pełnym boleści głosem woła: „Posłuchajcie, padre. Tak, jestem odstępcą, ale gdybym się urodził dużo wcześniej, może jako dobry chrześcijanin poszedłbym do raju! Wierni nie mówiliby do mnie z pogardą: ty odstępco! Mam żal, że przyszło mi żyć w czasach, gdy chrześcijaństwo jest zakazane, tylko o to mam żal!”.

Książka opowiada jeden z najboleśniejszych momentów w historii Japonii, jakim były prześladowania chrześcijan. Druga połowa XVII wieku przyniosła w tym kraju dziesiątkom tysięcy wyznawców Chrystusa cierpienie, tortury i śmierć. Główny bohater powieści – jezuita Sebastiao Rodrigues – zastanawia się: „Nie sądzę, żeby Bóg bez specjalnego celu poddawał ludzi takim próbom. Wszystko, co Bóg czyni jest dobre i nadejdzie taki dzień, kiedy te prześladowania i cierpienia będą już przeszłością, a my zrozumiemy, dlaczego musieliśmy ich doświadczyć w naszym życiu. Jednak piszę to, bo ciągle leżą mi na sercu słowa, które szeptał, patrząc w ziemie, Kichijiro owego ranka przed ich odejściem: „Dlaczego Deus każe nam tak się męczyć?” – a następnie, zwracając ku mnie oczy pełne żalu: „Padre, przecież nie robimy nic złego!”.

To pytanie powtarza się za każdym razem, gdy chrześcijanie, ale też zwykli, niewinni ludzie cierpią prześladowania. Gdzie jest Bóg? Dlaczego nie reaguje na zło, które dotyka jego dzieci? Dlaczego pozwala na to zło? Dlaczego Bóg milczy?

Shusaku Endo pisze porażające zdanie: „Za tym złowrogim spokojem morza czuję milczenie Boga: wydaje mi się, że Bóg milczy z założonymi rękoma, słysząc ludzki lament.”.

Jakże wymownie brzmią słowa Sebastiao Rodriguesa: „Dlaczego, Panie, doświadczasz tych Japończyków, tych biednych wieśniaków, zsyłając na nich prześladowania i męki? Nie, Kichijiro mówił o czymś innym, jeszcze straszniejszym. O milczeniu Boga. Chociaż minęło już dwadzieścia lat, odkąd zaczęły się prześladowania, chociaż jęk wiernych rozlega się wszędzie na tej czarnej japońskiej ziemi, chociaż leje się czerwona krew kapłanów, a wieże kościołów walą się w gruzy, Bóg milczy wobec tych składanych mu okrutnych ofiar!”.

Pytaniom i ludzkiej bezsilności nie ma końca: „Dlaczego pozwalasz na to wszystko? – szeptał ksiądz słabym głosem. – Dlaczego pozwoliłeś, aby spalono wieś, którą zbudowaliśmy dla Ciebie? Czy milczałeś tak jak te ciemności, gdy wypędzano stąd ludzi, zamiast dodawać im odwagi? Dlaczego? Racz mi tylko wskazać przyczynę, powiedz dlaczego! My nie jesteśmy silni jak Hiob, którego doświadczyłeś trądem. On jest świętym, a Twoi wyznawcy tylko ubogimi i słabymi ludźmi, czyż nie? Są granice ludzkiej wytrzymałości. Racz nie zsyłać na nich cierpień przekraczających te granice.”.

To co w książce poraża najbardziej, to bezgraniczna ufność prostych Japończyków w Boga. Kiedy europejscy księża zastanawiają się nad dobrem i złem, kiedy roztrząsają teologiczne kwestie, kiedy upadają pod ciężarem milczenia, Japończycy ze śpiewem na ustach idą na śmierć: „To było męczeństwo. Ale jakimi słowami określić to męczeństwo? Zbyt długo wyobrażałem sobie męczeństwo tak, jak jest opisane w żywotach świętych: kiedy dusze męczenników wracają do Pana, niebo wypełnia się blaskiem chwały, a aniołowie dmą w trąby. A to męczeństwo japońskich wiernych, które Ci teraz relacjonuję, pozbawione było blasku. Jakże było nędzne, jakże gorzkie!”. I dalej: „Tymczasem męczeńska śmierć chłopa, jaką zobaczył w rzeczywistości, była żałosna i nędzna jak chaty, w których mieszkają ci ludzie, jak łachmany, które noszą na sobie.”.

Autor stawia fundamentalne pytanie: „Czy mam prawo wyrzec się wiary, aby ratować życie innych?”. Obawiam się, że na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jeśli na jednej szali postawić wiarę, a na drugiej życie drugiego człowieka, to jaką decyzję podąć? Shusaku Endo dodatkowo komplikuje sprawę, gdy stwierdza: „Łatwo jest umierać za pięknych i dobrych, trudno za nędznych i znieprawionych.”.

Zostawiam Państwa z tymi pytaniami. Nie czuję się na siłach, aby móc powiedzieć coś mądrego o milczeniu Boga, ani o wyborze między wiarą, a życiem drugiego człowieka. Myślę, że każdy z nas wierzących powinien się z tymi pytaniami zmierzyć. Każdy powinien wsłuchać się, co mówi mu sumienie. Wydaje mi się, że kiedy głęboko wsłuchamy się w siebie, kiedy pytania zaczną w nas dźwięczeć, przestaniemy potępiać innych. I zamiast potępienia, zamiast szyderstwa, z naszych ust wydobędzie się modlitwa.

Serdecznie polecam tę książkę.

Artur Żak

Shusaku Endo, Milczenie, tłumaczenie: Izabela Denysenko, Barbara Słomka, Wydawnictwo Znak, Kraków 2017