„PRZEKONAŁEM SIĘ WIELOKROTNIE, ŻE CZŁOWIEK JEST LUDZKI W LUDZKICH WARUNKACH, I UWAŻAM ZA UPIORNY NONSENS NASZYCH CZASÓW SĄDZENIA GO WEDŁUG UCZYNKÓW, JAKICH DOPUŚCIŁ SIĘ W WARUNKACH NIELUDZKICH…” – napisał w „Inny świat” Gustaw Herling-Grudziński. Urodził się on 20 maja 1919 roku w Kielcach. Wspaniały pisarz. Wyjątkowy człowiek.

Nie będzie przesadą jeśli powiem, że czuję tęsknotę za jego książkami. „Inny świat” przeczytałem dwa razy, ale żeby wniknąć w ukrytą w nim głębię, należałoby przeczytać jeszcze co najmniej dwa razy, jeśli nie więcej. Mógłbym wam zacytować kilkadziesiąt zdań z tej książki, które gdzieś we mnie siedzą. Chociażby to: „Za kogo się tak modlisz?- zapytałem go kiedyś, nie mogąc usnąć. „Za wszystkich ludzi”- odpowiedział spokojnie. „Za tych, co nas tu trzymają, też?””Nie – odparł po namyśle – to nie są ludzie”.

Napisał: „Człowiek nie może żyć, nie wiedząc, po co żyje.” i dalej: „Tylko w więzieniu łatwo jest zrozumieć, że życie bez czekania na cokolwiek nie ma najmniejszego sensu i wypełnia się po brzegi rozpaczą.”. Pomimo pesymizmu, nie znam słów, które tak bardzo zachęcałyby do działania, jak te.

A to zdanie: „Myślę z przerażeniem i głębokim wstydem o Europie przedzielonej na pół Bugiem, w której po jednej stronie miliony niewolników sowieckich modliły się o wyzwolenie z rąk armii hitlerowskiej, a po drugiej miliony nie dopalonych ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych pokładały ostatnią nadzieję w Armii Czerwonej.” – czy jest drugi taki pisarz, który potrafi tak bezwzględnie obnażać prawdę o nas i świecie wkoło nas?

Jeszcze jeden cytat, który myślę najtrafniej opisuje pobyt autora w sowieckim łagrze: „I tak dzień po dniu – tygodniami, miesiącami, latami – bez radości, bez nadziei, bez życia.”

I na zakończenie pozwolę sobie przywołać fragment mojego eseju „Demony lęku przed ubóstwem (bogactwem?)”:

„Gdy bóg umiera, rosną mury – bo przecież trzeba jakoś się bronić. Nic w tym dziwnego. Przecież niemal każdy buduje jakieś obwarowania i wieże strzelnicze, z których może ostrzeliwać własne lęki i uprzedzenia. A lęk o jutro jest jednym z fundamentów dzisiejszych czasów.

Herling-Grudziński napisał w „Innym Świecie”: „Dante nie wiedział, że nie ma na świecie cierpienia większego, niż doznawać szczęścia na oczach nieszczęśliwych, jeść w obecności głodnych.” . Naiwny ten Grudziński i taki zapyziały w swoich spostrzeżeniach. Wystarczy włączyć jakikolwiek telewizyjny serial, aby przekonać się, że nic tak nie smakuje, jak jedzenie wytrawnych potraw w najlepszych (najdroższych?) restauracjach na oczach milionów zazdrosnych spojrzeń. To, że w jakiejś tam Afryce czy Ameryce Południowej, umierają z głodu, braku lekarstw, jest problemem umierających, a nie tych, których stać na konsumpcję.

Herling-Grudziński ośmielił się również napisać: „Jest błędem przypuszczać, że tylko żebrak, który wydobył się z nędzy, potrafi zrozumieć niedolę swych dawnych towarzyszy. Nic tak nie odpycha i nie wywołuje sprzeciwu, jak podsunięty nagle człowiekowi przed oczy obraz jego własnej doli człowieczej, doprowadzonej do swych krańców.” . Ale i na to jest sposób: strzeżone osiedla, przyciemniane szyby w samochodzie, prywatne szkoły dla dzieci. Nic tak nie poprawia nastroju, jak oglądanie murów wzniesionych, by nawet przez chwilę nie oglądać tych po drugiej stronie. Zauważmy dodatkowo, że mury najchętniej budują ci, którzy jeszcze mają świeżo w pamięci, że nie tak dawno to oni sami byli po drugiej stronie.”

Śpij dobrze, panie Gustawie. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!

Zdjęcie za: PROwincja